Dylematy…

Witajcie 😘

Co u Was kochani? Jak mija Wam lato? Tak upalne jeszcze do niedawna🌞🌞🌞 mam nadzieję, że mieliście fajne wyjazdy i wydarzenia, a jeśli nie to bardzo Wam (i sobie także) tego życzę 😉

„Życie jest piekne” to na pewno!!! „Życie to nie bajka” tu też się muszę zgodzić 😐 jest wiele innych sentencji, które dowodzą, że życie to sinusoida. ..wzloty i upadki, radości i smutki, kolory i szarości, szczęście i problemy. …a także dylematy….I ja właśnie przed jednym takim jegomościem dylematem stoję. ..

Uwielbiam być mamą, dzieci to najpiękniejsze co możemy od Boga dostać, macierzyństwo to cud. Czas spędzony z moimi dziećmi to czas bezcenny tak dla mnie jak i dla nich, bliskość mamy jest bardzo ważna dla rozwoju maluchów. Ale ostatnio czuje się przytłoczona. …bo zwyczajnie mam dylemat.

Otóż kochani mam możliwość powrotu do pracy, w której pracowałam do 7 miesiąca pierwszej ciąży…i jeszcze do niedawna nie sądziłam, że będę miała możliwość powrotu ze względu na małego synka, którego nie miałabym z kim zostawić.  Dziwnym zbiegiem okolicznosci pod koniec maja dowiedziałam się, że w miasteczku, w którym pracowałam (a z którego pochodzę i nadal mam tam meldunek…i dzieci przy mnie) powstanie samorządowy żłobek i zbierają wnioski. Wniosek złożyłam w przedostatni dzień naboru przekonana, że to już za późno i na pewno się nie dostanie. Ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu po tygodniu dowiedziałam się, że synuś się dostał 😉😊 więc utorowało mi to drogę powrotną do pracy… za tym żebym wróciła przemawiają też względy ekonomiczne,  bo obecnie Naszą 4 osobową familie utrzymuje jedynie pensja mojego męża, która starcza przy ekonomicznym życiu i nie będę narzekać, ale co dwie pensje to niejedna. Jednocześnie chce pracować, bo zwyczajnie brakuje mi aktywności umysłowej i kontaktu z ludźmi. .. ale z drugiej strony dręczy mnie sumienie,że oddam dziecko do żłobka. We wrześniu Franio będzie miał skończony rok i 4 miesiące wiec nie będzie już maluszkiem 😉 jednak obawy i wyrzuty mam. Już taka ze mnie Matka Polka zawsze dzieci były ponad wszystko. Ale przecież chce wrócić do pracy również ze względu na nie, żeby nigdy niczego im nie brakowało. Wynika to też pewnie z tego, że mnie i mojego brata mama wychowywała samotnie i bywało różnie. ..często nie jeździliśmy na wycieczki lub nie uczestniczylismy w zajęciach dodatkowych bo mamy zwyczajnie nie było na to stać, Nam było przykro i złościliśmy się na Nią – a ona robiła dla Nas wszystko co mogła, teraz to wiem, jako dziecko nie wiedziałam 😯😢

Jeśli nie wrócę i nie spróbuję to nie przekonam się czy powrót do pracy wypali, czy Franio się fajnie zaklimatyzuje w żłobku, czy będzie chorował na potęgę czy też nie.

Nie chcę stracić szansy, bo może się nie powtórzyć. I mimo obaw jednak chcę spróbować. ..najwyżej nie wyjdzie, najwyżej wrócę do domu…NIE POTYKA SIĘ TYLKO TEN KTO STOI W MIEJSCU 😊💪 A szczęśliwa mama to najlepsza mama dla swoich dzieci ❤❤❤

Reklamy

Wzruszenie

Witajcie kochani. Dziś w przedszkolu mojej córki miało miejsce przedstawienie pt. „Dzień Mamy i Taty „. Piękny teatrzyk przygotowany przez dzieci i ich „ciocie”. Wierszyki i piosenki w wydaniu trzylatków i czterolatków to genialne widowisko…połykanie literek, brak r, machanie mikrofonem podczas występu powodujące ciekawe efekty, podnoszenie sukienek  (tak moja Zosia ma w zwyczaju podczas występu przed publicznością ) 😂 i tym podobne zachowania zawsze mnie mega rozczulają 😍 i tym razem nie obyło się bez łez. Jestem pod ogromnym wrażeniem zaangażowania Pań z przedszkola mojej córki. …wszystko zawsze zapięte na ostatni guzik, z pomysłem – rewelacja!!! Moje dziecko trafiło na Panie Przedszkolanki z powołaniem, pasją i ogromnym sercem -za co jestem im bardzo wdzięczna. Mam pewność, że Zosia jest bezpieczna i szczęśliwa w przedszkolu. Ta pewność działa kojąco.  Wracajac do przedstawienia niestety nie mogłam zostać na afterparty czyli poczęstunku przy kawce po występach, bo mój kochany synek był już bardzo zmęczony i marudny… gdyż cała impreza przypadła akurat w porze jego drzemki….😉 podczas przedstawienia też dał mi popalić. ..no ale było warto zobaczyć moją gwiazdę i inne przedszkolaki na scenie….mimo, iż Zosia nie wypowiedziała swojej kwestii 😐😂 w domu meczyła Nas swoim wierszykiem non stop, a na scenie odebrało jej mowę 😉 cóż liczę, że kiedyś przełamie swój lęk przed publicznością 😉 2016-06-17 13.36.50

Życzę Wam wspaniałego weekendu 🌞🌞🌞🌞

Witam na blogu !

IMG_20160615_134702Myślałam jak Was przywitać…. i postanowiłam zrobić to dzisiejszym krupnikiem tzn. Zdjęciem  potrawy, nieskromnie dodam pyyysznym. …pachnącym koperkiem i natką z mojego eko wiejskiego ogródeczka ❤

Pomysłów na powitanie Was kochani było wiele, zbyt wiele żeby się zdecydować….a zdecydowania właśnie, jak większości kobiet (mam tu na myśli te,które znam) niestety mi brakuje. O założeniu bloga myślę od bardzo dawna, ale…no właśnie…brak zdecydowania, brak pewności siebie i zwyczajna obawa, że nikogo nie zainteresują moje wpisy. Stwierdziłam jednak, że jeśli nie spróbuję to nigdy się nie dowiem czy blog to moja bajka. I czy moje wpisy znajdą czytelników. Jedno jest pewne! Mam ogromną potrzebę pisania! O wszystkim, o rzeczach codziennych i niezwykłych, o sobie, o macierzyństwie, o marzeniach, planach, małych i dużych radościach, o straconych szansach i nadziei na coś fajnego.

Jesteście ciekawi skąd ta chęć pisania? 😊 Uprzejmie tłumaczę…

Po ślubie (niebawem 5 rocznica ❤) zamieszkalismy z mężem na wsi, w jego rodzinnym domu. Po kilku miesiącach zaszłam w upragnioną ciążę, aktywna zawodowo bylam do 7 miesiąca gdyż ciąża przebiegała bezobjawowo i łagodnie. Pod koniec ciąży postanowiłam jednak nabrać sił przed porodem i rewolucją jaka miała mnie spotkać. ..mam na myśli macierzyństwo 😉 Gdy na świat przyszła moja córka Zosia całkowicie poświęciłam się macierzyństwu i prowadzeniu domu. Po urlopie macierzyńskim niestety nie miałam możliwości powrotu do pracy, wiec skorzystałam z urlopu wychowawczego. Nie mogłam liczyć na żadną pomoc, ani ze strony mojej mamy ani teściowej, żadnego żłobka w okolicy tez nie było więc zostałam z Zosią w domu. Po kilku miesiącach stwierdziliśmy z mężem, że skoro nie mam jak wrócić do pracy, a zawsze chcieliśmy mieć dwoje dzieci to postaramy się dla Zosi o rodzeństwo 😉 tak też się stało i ponownie zaszłam w ciążę. Nieco ponad rok temu urodziłam syna Frania. Jestem szczęśliwą mamą parki, a o tym marzyłam. Mieszkając na wsi z dziećmi jestem non stop z nimi, i to z nimi caly dzień rozmawiam…o wszystkim i o niczym, jak to z 3,5 latkiem i roczniakiem 😉 Nie mam tutaj z kim porozmawiać i to nie jest absolutnie żaden przytyk, bo ludzie tutaj są mili, po prostu większość mieszkańców to starsi ludzie, typowi rolnicy, którzy cały dzień zajmują się gospodarstwem…i ich tematy są głównie z tym związane. Mąż wraca późno, wspólnie z dziećmi spędzamy popołudnie, brakuje Nam czasu aby spokojnie usiąść i opowiedzieć jak przebiegał Nam dzień.

I TU właśnie pojawia się ta potrzeba rozmowy z Wami kochani, z innymi mamami/rodzicami o dzieciach, macierzynstwie, sposobach spedzania z dziećmi czasu….generalnie o wszystkim, o czym tylko chcecie. Mam nadzieję, że będziecie do mnie zaglądać 😘

ŻYCZĘ MIŁEGO DNIA ❤❤❤❤